| Boniek: Będzie 4+4 |
|
|
|
| 27-04-2009 | |||
Zbigniew Boniek w wywiadzie dla "Polska The Times" mówi o podziale między Polskę i Ukrainę miast organizujących Euro 2012. "Będzie 4+4, nos mi tak podpowiada" - twierdzi "Zibi" i powołuje się na wieloletnią komitywę z szefem UEFA Michelem Platinim.- W Polsce coraz głośniej mówi się, że możemy przejąć część organizacji Euro 2012 kosztem Ukrainy. Pana zdaniem możliwy jest model: 6 stadionów w Polsce, 2 na Ukrainie? - Nie traktowałbym tych spekulacji poważnie. Proszę zwrócić uwagę, że mówią o tym ludzie, którzy z organizacją Euro 2012 mają niewiele wspólnego. Nie przypominam sobie tego typu oficjalnych wypowiedzi ze strony Michała Listkiewicza czy Adama Olkowicza. - Ale ze strony prezesa PZPN Grzegorza Laty już tak. To jemu wymknęło się zdanie, że moglibyśmy zorganizować mistrzostwa nie z Ukraińcami, ale z Niemcami. - Pamiętam tę wypowiedź, bo byłem wtedy w "Kropce nad i" u Moniki Olejnik. Grzegorz powiedział te słowa w wyniku euforii. Wiadomo, to był dzień, w którym wygrał wybory na szefa PZPN. I trochę wziął to na ciepło. Pofetowali sobie chłopaki i tak mu wyszło. Teraz bardziej się pilnuje. - Prezydent Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej coraz częściej mówi, że Polacy są niewdzięcznikami. W końcu to on załatwił nam Euro 2012. - To jest biznes. Słowo "solidarność" jest raczej zarezerwowane dla innych przypadków. Trochę jednak z Surkisem się trzeba zgodzić. Tyle że nic z tych spekulacji nie wynika. Jestem pewien, że 13 maja Komitet Wykonawczy UEFA postanowi o podziale 4+4. - Ma pan jakieś przecieki? Nos mi podpowiada, że podział będzie równy. Ale to nie musi być decyzja ostateczna. Zmiany mogą być dokonywane nawet rok przed rozpoczęciem mistrzostw, jeśli w którymś z miast będą opóźnienia. - Michał Listkiewicz mówił ostatnio, że po Michelu Platinim widać, kiedy jest zadowolony, a kiedy rozczarowany. Podobno po wizycie w Polsce uśmiechał się od ucha do ucha. Faktycznie mina prezydenta UEFA zdradza wszystko? - Trzy lata grałem z nim w jednej drużynie, a od 20 lat utrzymujemy relacje towarzyskie, wręcz rodzinne. I nie mam takiej pewności jak Michał. Po każdym człowieku można coś rozpoznać, gdy się popatrzy na jego twarz, emocje i reakcje. Ale w Michelu jest dużo kurtuazji, prawie zawsze jest uśmiechnięty. - Które polskie miasta są najbliżej organizacji Euro? Czy to prawda, że z walki odpadł już Chorzów? - Nie mam aż tak szczegółowej wiedzy, ale wydaje mi się, że w Polsce już ustalono kolejność. Ona jest znana: Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań, a w rezerwie Kraków i Chorzów. UEFA tej hierarchii oczywiście nie musi przyjąć, ale na pewno weźmie pod uwagę.
Całość wywiadu w "Polska The Times"
|






























